Piątek, 24 lipca 2026 r. · Imieniny: Kingi, Krystyny14° zachmurzenie umiarkowane· Powietrze: Bardzo dobry· EUR 4,33 zł zł / USD 3,79 zł zł
olsztyniacy.pl
Trenerzy po meczu Mazovia Mińsk Mazowiecki - Stomil Olsztyn 1:0
Sport

Trenerzy po meczu Mazovia Mińsk Mazowiecki - Stomil Olsztyn 1:0

Chcesz częściej widzieć wiadomości z miasta Olsztyn w Google? Obserwuj olsztyniacy.pl
EKEwelina Kowalska22.06.2026, 08:32aktualizacja 22.06.2026, 08:334 min czytania 0

Stomil Olsztyn przegrał barażowy mecz z Mazovią Mińsk Mazowiecki 0:1 i nie awansował do III ligi. Trenerzy obu drużyn podzielili się swoimi refleksjami na temat spotkania oraz przyszłości swoich zespołów.

Czytaj także

Zmarł Przemysław Szumacher, kibic Stomilu Olsztyn

Stomil Olsztyn nie zdobył awansu do III ligi po barażowym meczu w Mińsku Mazowieckim. Po spotkaniu przeprowadziliśmy rozmowy z trenerami obu drużyn na temat ostatniego meczu w tym sezonie.

Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Nie udało nam się awansować do trzeciej ligi, przegrywając dzisiejszy mecz 0:1. Dlaczego tak się stało? To pytanie wymaga głębszej analizy. Dzisiaj zostawiliśmy na boisku całe serce. Zawodnicy dali z siebie wszystko, tak jak w całym sezonie, odkąd objąłem stanowisko trenera. Taki jest sport – w finale zawsze ktoś wygrywa, a ktoś przegrywa. Ostatecznie o wyniku zadecydował gol stracony w doliczonym czasie pierwszej połowy. Chciałbym podkreślić, że mojemu zespołowi należą się brawa za zaangażowanie i przygotowanie do tego meczu. Cel awansu nie został zrealizowany, ale trzeba spojrzeć na tę sytuację z wielu perspektyw.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Z tym „maksimum” bym polemizował. Możliwe, że to kwestia zmęczenia na końcówce sezonu, co wpłynęło na naszą strategię w ataku. Przed meczem wielu skazywało nas na porażkę, a Mazovia była do pokonania, dlatego tym bardziej boli, że nie udało nam się doprowadzić do dogrywki.
- Myślę, że sam odpowiedziałeś na swoje pytanie. Skoro wszyscy przewidywali naszą porażkę, a my walczyliśmy o remis do samego końca, to świadczy o determinacji zespołu. Mieliśmy pomysł na grę i stworzyliśmy sobie szanse. Rozumiem frustrację, wszyscy jesteśmy zawiedzeni. O wyniku zadecydował jeden mecz i jeden błąd w doliczonym czasie pierwszej połowy, który rywale wykorzystali.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Chciałbym zapytać o Piotra Łysiaka. Czy miał wcześniej problemy z przywodzicielem? I czy Jakub Mosakowski rzeczywiście nie mógł wystartować w podstawowym składzie?
- Nasza zasada jest taka, że jeśli zawodnik ma uraz i nie jesteśmy pewni jego gotowości, wolimy, aby rozpoczął mecz od pierwszej minuty, mając w rezerwie opcję – którą dzisiaj był Kuba. W przeciwnym razie, jeśli Łysiak wszedłby z ławki i musiałby szybko zejść, stracilibyśmy zarówno zawodnika, jak i możliwość zmiany. Dlatego w przypadku kontuzji decydujemy się na gracza od początku. Nie wiem, co zmieniłoby pozostawienie Łysiaka na ławce, ale mogę odnieść się do tego, jeśli doprecyzujesz pytanie.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Już w 8. minucie musieliśmy dokonać zmiany, co mogło wpłynąć na grę zespołu.
- Byliśmy na to przygotowani, ponieważ Piotrek poczuł przywodziciel w meczu z Grajewem – doznał urazu dosłownie w ostatniej akcji tamtego spotkania. Przez te kilka dni zrobiliśmy wszystko, aby go wyleczyć, ale uraz okazał się poważny. Na taką ewentualność mieliśmy przygotowanego Kubę Mosakowskiego, który wszedł na boisko i stanął na wysokości zadania.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Jak wygląda przyszłość Stomilu? Czy trener będzie prowadził zespół w nowym sezonie i jakie są plany na okres przygotowawczy?
- Jesteśmy dopiero pół godziny po meczu. Plan przygotowań jest już opracowany – mamy zaplanowane sparingi i wiemy, kiedy wznowimy treningi. W najbliższych dniach dowiemy się, jak potoczy się sytuacja i czy to ja będę dalej prowadził zespół. Oczywiście bardzo bym tego chciał. Mimo że nie zrealizowaliśmy głównego celu, wyniki mojej kadencji bronią tej pracy. Od mojego przyjścia punktowaliśmy najlepiej w lidze, mając najlepszą defensywę i ofensywę. Zabrakło nam jednej bramki. Jako Stomil zawsze gramy o zwycięstwo. Dziś nie osiągnęliśmy najważniejszego celu, ale musimy pamiętać, z jakiego punktu startowaliśmy. Czuję w sobie ogromną motywację, by kontynuować projekt w przyszłym sezonie.

Damian Guzek, trener Mazovii:
- Na początku dziękuję za gratulacje. Mecz miał ogromne znaczenie – zarówno dla Stomilu, który jest renomowanym klubem, jak i dla nas, gdzie presja jest wysoka. To było trudne starcie, co było widoczne po zawodnikach. Wiele momentów na boisku było nerwowych i pełnych błędów, które normalnie nam się nie zdarzają. Spotkanie było wyrównane. Pierwsza połowa przypominała piłkarskie szachy, z wieloma podaniami na wolne pole. Do przerwy to my byliśmy lepsi o jedną bramkę, co dało nam dobre nastroje w szatni. W drugiej połowie niepotrzebnie oddaliśmy pole gry i Stomil dłużej utrzymywał się przy piłce, szukając szans w dośrodkowaniach. Na to byliśmy przygotowani, analizując grę rywali. Cieszę się, że dowieźliśmy prowadzenie 1:0 do końca, choć na początku drugiej połowy mogliśmy zamknąć mecz.

Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Czy Stomil zaskoczył trenera w tym meczu?
- Nie, byliśmy w pełni przygotowani. Mieliśmy obserwatorów na meczach rywali i wykorzystaliśmy wiele materiałów wideo do analizy. Wszystkie aspekty gry były nam znane. Jednakże, jak reagują zawodnicy na te informacje na boisku, to inna sprawa. Uważam, że ranga meczu i związana z nim presja była przytłaczająca dla obu drużyn.

Galeria zdjęć

Źródło (tekst i zdjęcia):
Jak oceniasz ten materiał?
Brak ocen
Oceń:
Komentarze
0/1000

Bądź pierwszą osobą, która skomentuje.

EK
Ewelina Kowalska
Publicysta
Wszystkie artykuły autora →

Sprawdź również

Najnowsze wpisy