W ubiegłym tygodniu Paweł Wiśniewski pożegnał się ze Stomilem Olsztyn.
Napastnik został włączony do pierwszej drużyny zimą 2025 roku, kiedy klub zmagał się z ryzykiem spadku z III ligi. W rundzie wiosennej tego sezonu rozegrał siedem meczów, w których zdobył jednego gola. Było to trafienie w spotkaniu z GKS-em Bełchatów, które zakończyło się wynikiem 2:2.
W minionym sezonie IV ligi Wiśniewski zagrał w 13 spotkaniach, podczas których strzelił cztery bramki, w tym trzy w pierwszym meczu sezonu przeciwko GKS-owi Stawiguda.
- Pobyt w Stomilu wspominam jak najlepiej - zaznacza Wiśniewski. - Cała atmosfera oraz kibice sprawili, że cieszę się z możliwości gry w tym klubie. Jako Olsztyniak czułem ogromną dumę, ale i przyjemność z reprezentowania barw Stomilu.
Piłkarz ma jednak pewne zastrzeżenia. - Liczyłem na więcej czasu spędzonego na boisku. Niestety, nie miałem takiej możliwości, mimo że starłem się maksymalnie wykorzystać swój czas w 3. i 4. lidze. Każda minuta w tych barwach, zarówno w lidze, jak i w rezerwach, dawała mi satysfakcję i motywację do działania.
Na pytanie, czy nie żałuje, że zimą nie zdecydował się na zmianę klubu, odpowiedział: - Oczywiście, że żałuję. Jednak mimo to chciałem się odbudować i poprawić formę. Zawsze będę chciał wrócić tutaj, jeśli mogę pomóc. Życzę klubowi wszystkiego najlepszego i trzymam kciuki za zawodników, sztab oraz zarząd.

