Stomil Olsztyn pokonał Romintę Gołdap 2:0 w sobotnim meczu (2 maja 2026 roku). Po spotkaniu Kyniu rozmawiał z obrońcą Stomilu, Jakubem Mosakowskim.
Jak oceniasz przebieg meczu?
- Na pewno nie był to łatwy mecz. Pogoda nas zaskoczyła, było dość ciepło i warunki były wymagające, ponieważ w tym roku jeszcze nie graliśmy w takich okolicznościach. Mimo to wygraliśmy, a zwycięzców się nie sądzi. Nasza gra mogła nie prezentować się najlepiej, ale kluczowe są trzy punkty, które przybliżają nas do awansu. Nie ma co narzekać. Chcielibyśmy lepiej operować piłką, ale czasami trzeba uprościć grę, zdobyć bramkę i dowieźć wynik do końca.
W pierwszej połowie dostosowaliście poziom gry do okoliczności. Jak to wyglądało?
- Tak i nie. W drugiej połowie było nam łatwiej, ponieważ wciągnęliśmy rywali do gry w pierwszej części. Musieli trochę pobiegać i stracili siły, co przełożyło się na drugą połowę. Od 70. minuty praktycznie nie wracali do obrony. Może to wyglądać na usypiające granie, ale z perspektywy boiska bieganie w takiej temperaturze jest wyczerpujące. Widać było, że tempo naszej gry mocno ich zmęczyło.
Czy wierzysz w awans Stomilu z pierwszego miejsca?
- Jeśli bym nie wierzył, nie rozmawiałbym tutaj. Wierzę! Concordia Elbląg ma wszystko w swoich rękach, ale jak już mówiłem, nie wygrają wszystkich meczów do końca. Ta liga jest dziwna, a kiedy rozpocznie się ostateczna walka na kilka kolejek przed końcem, będzie naprawdę ciężko. Końcówka będzie trudna zarówno dla nas, jak i dla Concordii.
W przyszłym tygodniu przyjeżdża Mazur Ełk. Co sądzisz o tym meczu?
- Z pewnością będzie to interesujące spotkanie, zwłaszcza że przyjadą kibice gości. Najważniejsze, abyśmy skoncentrowali się na zwycięstwie, co jest naszym priorytetem.

