Stomil Olsztyn odniósł zwycięstwo 4:2 w meczu z Sokołem Ostróda, który odbył się w sobotę. Po spotkaniu miała miejsce konferencja prasowa z udziałem trenerów obu drużyn.
Michał Kraszewski, trener Stomilu:
- Mecz był dla nas trudny. Zaczęliśmy go świetnie, szybko zdobywając dwie bramki. Sokół jednak nie poddał się i szybko wyrównał sytuację. Kotaro (Imaiida) strzelił gola, co pokazuje, że jest groźnym zawodnikiem. W drugiej połowie zdobyliśmy trzecią bramkę, zmieniając nieco styl gry, liczyliśmy na to, że zakończymy mecz. Niestety, w końcówce znowu Kotaro zdobył bramkę i zrobiło się 3:2, co wprowadziło nerwowość. Emocje były widoczne zarówno na boisku, jak i na trybunach. Cieszy mnie powrót Kacpra Sionkowskiego po długiej kontuzji, który pomógł w defensywie i strzelił na 4:2. To był wymagający mecz dla nas.
Emil Marecki (stomil.olsztyn.pl): Jak wygląda sytuacja kontuzjowanych zawodników w Stomilu? Jakub Krztoń oraz Karol Żwir?
- Kuba zgłosił gotowość do gry, ale zdecydowaliśmy, że lepiej, aby zagrał więcej minut w rezerwach. Karol Żwir ma drobny problem z przywodzicielem, więc czekamy na poprawę jego stanu. Jest pod stałą opieką lekarza i fizjoterapeuty.
Emil Marecki: Ile czasu może spędzić Kacper Sionkowski na boisku?
- Z tygodnia na tydzień jego czas gry będzie się wydłużał. Dzisiaj miał zielone światło na 15 minut, a w przyszłym tygodniu może zagrać pół godziny, ale musi najpierw wykazać się na treningach.
Marek Śnieżawski, trener Sokoła:
- Gratuluję Stomiłowi zdobycia trzech punktów. Zaczęliśmy mecz źle, szybko tracąc dwie bramki, ale później zaczęliśmy grać lepiej. Był to typowy mecz walki, w którym ciężko było zaskoczyć rywali. Nasza drużyna jest zmęczona końcówką sezonu, co widać po licznych kontuzjach. Dzisiaj nie zagrali Krystian Meyer i Patryk Wieliczko. Mimo trudności, nie zamierzamy się poddawać i będziemy walczyć o punkty w kolejnych meczach. W drugiej połowie ciężko było nam podejść pod pole karne Stomilu, który był dobrze zorganizowany w obronie. Zabrakło nam dziś sił, ale serca do walki nikomu nie odmówię.
Emil Marecki: Czy trener obawia się, że zespół skoncentruje się teraz tylko na finale pucharu?
- Znam charakter moich zawodników. Nikt nie odpuszcza, mimo że kilku graczy nie powinno grać z powodów zdrowotnych. Musimy się teraz zregenerować i mam nadzieję, że nadchodzący tydzień przyniesie poprawę sytuacji kadrowej. Mamy kilka kontuzji, ale nie możemy zrezygnować z normalnego rytmu treningowego, bo nie ma magicznego przełącznika, który nagle poprawi naszą formę na puchar.

