W sobotę Stomil Olsztyn odniósł zwycięstwo 4:2 w wyjazdowym meczu z Sokołem Ostróda. Po spotkaniu rozmawialiśmy z Mateuszem Pajdakiem, zawodnikiem olsztyńskiego klubu.
Jak oceniasz dzisiejszy mecz?
- W pierwszej połowie mieliśmy przewagę, chociaż nie było zbyt wiele gry. To przypominało bardziej grę w dwa ognie – my staraliśmy się atakować, a Sokół grał w podobny sposób. Udało nam się zdobyć dwie bramki. Wiedzieliśmy, że rywale będą musieli atakować, co otworzyło nam szansę na kontry. Stworzyliśmy wiele sytuacji, ale udało się tylko dwa razy trafić do siatki, a straciliśmy również dwa gole, co w końcówce wprowadziło nerwowość.
W meczu Kotaro Imaiida miał szansę na hattricka.
- Rzeczywiście, był blisko. Nie widziałem powtórek, ale pamiętam, że rywale mieli groźną kontrę, co mogło zakończyć się stratą bramki. Na szczęście to my zdobyliśmy gola w odpowiedzi.
Twój występ był pełen emocji. W drugiej połowie miałeś świetną okazję po podaniu od Wójcika, jednak nie udało się. Na szczęście potem strzeliłeś gola.
- Tak, w końcu udało się trafić. Filip ma do mnie pretensje za zmarnowaną sytuację i nie dziwię mu się. Miałem dzisiaj kilka dogodnych okazji, w tym uderzenie w poprzeczkę. Muszę być bardziej skuteczny i wykorzystywać takie szanse.
To pierwszy z pięciu finałów, które przed wami. Wygraliście go, ale czeka was jeszcze długa droga.
- Zgadza się. Za tydzień podejmiemy Granicę Kętrzyn i koncentrujemy się tylko na tym meczu. Nie myślimy o przyszłości, tylko skupiamy się na najbliższym rywalu. Każdy mecz traktujemy jak finał i tak musimy podchodzić do gry.
Jesienią Granica zatrzymała was w drodze do sukcesu. Jak myślisz, jak potoczy się najbliższe spotkanie?
- Na razie nie analizowaliśmy Granicy, więc nie mam konkretnych przewidywań. Wiemy, że są silni fizycznie. Chcemy dać radość naszym kibicom i grać bardziej kombinacyjnie. W meczu w Kętrzynie miałem szansę, którą mógłbym wykorzystać, co mogłoby zmienić wynik. Mam nadzieję na rehabilitację w przyszłym tygodniu.

